Wasze opinie na temat:

Mężczyzna przy porodzie

Moim zdaniem najważniejsza jest pewność, że kobieta chce być razem z mężem, a mąż chce być razem z żoną i obydwoje wiedzą, dlaczego chcą być razem. Mąż powinien wiedzieć, w czym mógłby pomóc żonie, zachęcam więc do uczestnictwa w szkole rodzenia.
Ela

Mój mąż obawiał się, że nie wytrzyma w czasie porodu, ale zgodził się towarzyszyć mi, bo bardzo go o to prosiłam. Najpierw poszedł ze mną do szkoły rodzenia, ale dopiero na koniec nabrał przekonania, że faktycznie było warto. W szpitalu przydał się bardzo - przede wszystkim czułam jego obecność. A potem, już po porodzie opowiadał mi wiele szczegółów, których nie pamiętałam. Ważne było również to, że liczył skurcze i przyglądał się, czy wszystko jest w porządku. A ja wiedziałam, że skoro on czuwa, to wszystko musi być w porządku.
J.B.

Na temat wspólnego porodu rozmawiałam z moim mężem jeszcze przed poczęciem naszych dzieci. Pierwsza rozmowa bardzo mnie zaskoczyła, bo okazało się, że mój mąż nawet nie chce słyszeć o wspólnym porodzie. Po dwóch latach, gdy naszym znajomym urodziły się dzieci, mój mąż dużo rozmawiał z kolegą, który był przy porodzie. Dopiero od niego dowiedział się, dlaczego mąż powienien być razem z żoną. Wcześniej wizję porodu opierał na fragmentach filmów i wypowiedziach niekompetentnych osób.
Tesa

Ja miałem dwa jasne powodu bycia razem z żoną. Po pierwsze chciałem wspierać moją ukochaną. Po drugie chciałem zobaczyć dziecko jak najszybciej po urodzeniu. To było niesamowite uczucie i nie potrafię go porównać z żadnym innym. Zakochałem się w tej kruszynce od pierwszego wejrzenia.
Ojciec

Mój mąż miał ogromne obawy. Przede wszystkim bał się swoich reakcji i swojej wytrzymałości. Ja czekałam, aż sam się zdecyduje. Poród przeżyłam jednak samotnie. Niestety, obawy męża były zbyt duże i nie wiedzialiśmy jak sobie z nimi porodzić. Za kilka miesięcy czekają nas narodziny drugiego dziecka. Wybieramy się najpierw do szkoły rodzenia, a potem wspólnie na porodówkę. Przynajmniej na razie mąż mówi, że chce spróbować i żałuje, że wcześniej do tego nie dojrzał.
Jola

Wielu mężczyzn nie chce być przy porodzie ze względu na swoją wytrzymałość na "widok krwi". Dla mnie najważniejsze znaczenie miała obecność męża w czasie pierwszej fazy porodu, kiedy masował mi plecy, wycierał pot z czoła i mówił mi, jaka jestem dzielna.
Kasia

Ja bardzo chciałam, aby mój mąż był razem ze mną. On tego nie chciał. Nie chciał też pójść ze mną do szkoły rodzenia. W końcu zgodził się pójść ze mną do szpitala, ale był na mnie obrażony i chyba przerażony. No i nie wiedział, w czym może mi pomóc i po co się tam znalazł. Oboje nie wspominamy tego dobrze. Uważam, że mężczyzna powienien sam podjąć tą decyzję, a kobieta nie powinna go zmuszać. Ja zrobiłam duży błąd.
Renata A.


Przeczytaj na ten temat również:

Mężczyzna przy porodzie

Powrót